ŻYCIE

Zabawa z dziećmi czy zabawa dzieci. Znalazłam na to sposób.

Chodzenie od okna do drzwi, zabawa kinem domowym, ozdobami stojącymi na parapecie czy też urywanie płatków kwiatów. To tylko niektóre zabawy dzieci praktykowane w mieszkaniu. Wasze dzieci też mają mnóstwo zabawek, a nie mają się czym bawić?

Kupujesz kolejną lalkę tą jedyną wymarzoną z nadzieją, że teraz to córka będzie się bawiła. A ty nareszcie przeczytasz książkę, nadrobisz zaległości w prasowaniu, a może po prostu chwilę odpoczniesz. I co się okazuje? Skucha. Nie tym razem.

Dlaczego nie pobawisz się sama

Bardzo często tak właśnie myślałam. Kupię nową fajną zabawkę. Super, naśladuje wszystkie zwierzęta, będzie super zabawa dzieci, bez końca. Nie będę ja musiała organizować im czasu. Rzeczywistość była inna. Najczęściej tą zabawką bawiłam się ja. Czyli zamiast zabawa dzieci była to zabawa z dziećmi. Tak. Czujesz to samo? Kupujesz nową zabawkę i próbujesz bawić się z dzieckiem, a tak na prawdę bawisz się za dziecko, a ono patrzy. A potem przychodzi ci do głowy jedno pytanie? Dlaczego moje dziecko nie chce się samo bawić. A w myślach mówisz „dziecko daj mi chwilę odpocząć, napić się kawy”.

Przypomnij sobie jak kiedyś ty bawiłaś się sama

A sięgnij pamięcią do swojego dzieciństwa. Jakie ono było? Czy siedziałaś non stop z rodzicem? Moje tak nie wyglądało. Pomijając fakt, że mam rodzeństwo, z którym mogłam się bawić, organizowałam sobie zabawę sama. Zabawę robiło się z niczego. Z patyczków po lizakach, z pestek po owocach, żeby drzewko wyrosło, z liści, bociana na niebie się szukało, żeby szybciej odklepać swoje szczęście, na jajka od kury czekało, zwierzęta naśladowało. Grało w piłkę, gumę, skakankę, zabawa w matkę i dzieci. I tak całe wakacje, a w czasie szkoły każde popołudnie kiedy tylko rodzice pozwalali. Nawet kiedy padało, na korytarzu zaczepiałam gumę, albo znajdowało się inne miejsce i skakało dalej. Przesiadywało się na klatkach schodowych i po raz setny oglądało kartki w segregatorze. Wpisy do pamiętników robiło, do zeszytów liście wklejało.

Dziś prawie te wszystkie zabawy zostały zamknięte w grających zabawkach. Chcesz usłyszeć jak robi kurka naciśnij. Po co komu bawić się patyczkami, albo grać w gumę, skoro można pograć w necie. Nie męcząc się. A tak naprawdę czego te zabawki uczą? Moim zdanie, tego że wystarczy chwila, wystarczy jeden klik, aby otworzyć skarbiec i napełnić dziecko przeróżnymi bodźcami. Stoliczku nakryj się.

Zabawa z dziećmi czy zabawa dzieci?

Bardzo długo bawiłam się za Maję, aż za długo. Bywało, że Maja mówiła „mamo mów, ja będę patrzała”. Robiłam tak bo nie chciałam pozwolić, aby moje dziecko nie potrafiło się bawić. Uważałam, że tym samym pokazuje jej jak ma wyglądać zabawa. Dziś wiem, że przyzwyczajałam ją do tego, że mama się bawi, a dziecko patrzy. To tak jak w teatrze. Tylko tam kiedy kurtyna opada, każdy idzie w swoją stronę, aktorzy kończą grę. A w życiu, moje dziecko płacze bo chce, żeby mama bawiła się dalej.

I tak było, aż do momentu, kiedy urodziłam drugie dziecko. Czasu zaczęło mi brakować. Wtedy było mega ciężko, bo zamiast bawić się za dziecko musiałam dopiero je uczyć jak możne się bawić sama. Serce mi pękało, że nie mogę pójść i pobawić się w jej pokoju, a ona się nudzi. Na całe szczęście z ciężkim sercem, ale mnie się to udało. Skończyłam bawić się za dziecko. Zamiast siedzieć w dziecięcym pokoju z lalką w dłoni, karmić lalę i kłaść spać, m”lalka może chce spać, trzeba ją przebrać i zrobić to wszystko co mama robi kiedy kładzie was spać.

Znalazłam dobry sposób na pobudzenie dzieci do samodzielnej zabawy.

Całkiem niedawno udało mi się też odkryć pewną zależność. Od dawna wiedziałam, że dziewczyny wolą bawić się w pomieszczeniu gdzie przebywają rodzice, a jest to aneks kuchenny. Postawiłam zatem kredki na widoku, dokładnie na stole. To był strzał w dziewiątkę. Kiedy Maja rano wstaje pierwsze co siada do stołu i rysuje. W ciągu dnia, kiedy jest znudzona, nie błądzi po pokoju tylko chętnie sięga po kredki. Po dwóch dniach zaniosłam kredki do jej pokoju na biurko. Co się okazało? Rano Maja przychodziła do mnie „mamo wstań”, w ciągu dnia Mai brakowało zajęcia. A kredki nie były ani razu przez cały dzień ruszone.

Pomyślałam ok. A teraz spróbuję z zabawkami. Wyrzuciłam zawartość dwóch pudeł na podłogę. Obie dziewczyny z zaciekawieniem siedziały przy kupie i przebierały rzeczy. A kiedy już wszystko obejrzały nie zbierałam tego. Leżało i to dało niesamowity efekt. Bo dziewczyny o wiele chętniej wracały do tych zabawek kiedy je widziały. To był na prawdę wspaniały pomysł. Może i zabawa dzieci nie trwała godzinami. Jednak udało mi się osiągnąć mały cel. Zawsze to coś już zrobię.

Wiem co teraz myślisz. Ona chyba zwariowała. Cały dzień mam mieć porozrzucane zabawki w pokoju? Ja mam taką zasadę, że na czas drzemki Bobo zabawki zbieramy, potem znowu wyrzucamy. Przed kąpielą zbieramy znowu zabawki. To stało się już częścią naszego harmonogramu dnia i działa niesamowicie dobrze.

Wiem lubisz porządek w mieszkaniu, ja też. Jednak wierz mi, że dzieci o wiele chętniej sięgają po zabawki kiedy je widzą, aniżeli kiedy są schowane.

I jeszcze jedno, cała magia nie leży w zabawkach, które swoją inteligencją pobudzą wszystkie zmysły dziecka w sekundę. Wspaniałe są proste rzeczy, z których dziecko samo zrobi użytek. A ty jako rodzic pomożesz mu w tym zamiast zrobić to za nie.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: