ŻYCIE

Rozproszona odpowiedzialność. A jednak nie zawsze w grupie siła.

Jeśli miałabyś do wyboru wracać z pracy do domu wieczorem spacerkiem, bo jest piękna pogoda, przez park gdzie jest dość dużo ludzi, czy uliczkami gdzie są pojedynczy przechodni na ostatnim spacerze z psem, co byś wybrała?

Ja do całkiem niedawna wybrałabym opcję nr 1. Poszłabym przez park bo czułabym się pewniej. W końcu w grupie jest zawsze raźniej, w grupie siła. Jednak to nie koniecznie tak działa. W tym artykule dowiesz się dlaczego. Czym jest rozproszona odpowiedzialność i jak liczba osób, która nas otacza ma na nią wpływ.

Rozproszona odpowiedzialność przykład

Zacznę od przykładu, przykrego przykładu, który skłonił mnie do napisania tego posta i pogrzebania głębiej by znaleźć przyczynę. Tobie pozwoli bardzo szybko zrozumieć co to jest rozproszona odpowiedzialność.

Kilka tygodni temu przeczytałam artykuł o kobiecie, która wcześnie rano jechała do pracy rowerem. Jej ścieżka wiodła przez miejsca, które są dość gęsto zaludnione. W drodze doznała zawału. Przewróciła się i leżała w miejscu gdzie ludzie mijali ją idąc na przystanek autobusowy. W miejscu tak doskonale widocznym dla samochodów i przejeżdżających tramwajów, autobusów. Niestety, nikt kobiecie nie pomógł, wszyscy liczyli na to, że zrobi to ktoś inny. Przecież nie jest to bezludna wyspa. Nikt nie chciał brać na siebie odpowiedzialności licząc, że zrobi to ktoś inny.

Niestety to tak nie działa. Tak się nie stało.

Rozproszona odpowiedzialność co to jest

Dyfuzja odpowiedzialności, efekt widza lub efekt obojętnego przechodnia bo tak zwana jest jeszcze rozproszona odpowiedzialność. To nic innego jak zmniejszenie prawdopodobieństwa reakcji ludzi na jakieś losowe, kryzysowe, krytyczne zdarzenie wraz ze zwiększoną liczbą przechodniów. Czyli najprościej mówiąc, taka podświadomość, która każe myśleć: tu jest dużo ludzi na pewno pomoże ktoś inny, a może nawet ktoś już wezwał policję, karetkę.

Miałaś kiedyś taką sytuację? Czy pomyślałaś kiedyś, przecież tu jest ogromny ruch, jeździ mnóstwo aut, chodzi ogromnie dużo ludzi, ktoś na pewno pomoże.

A może w drugą stronę. Nigdy bym tak nie zrobiła. Na bank bym zareagowała. Pomogła.

Rozproszona odpowiedzialność eksperyment i wnioski

Psychologowie Darley i Latane przeprowadzili serię eksperymentów w tym zakresie. W trakcie jednego z nich umieścili badanych w różnych pomieszczeniach. Badani nie widzieli się, a jedynym sposobem w jaki mogli się porozumiewać były słuchawki i mikrofony. Następnie naukowcy odtworzyli nagranie z ataku padaczki, aby badani myśleli, że z jednym z nich coś się dzieje. W jednej z grup badany był przekonany, że tylko on to słyszy, w innej grupie badani wiedzieli, że słyszą to pozostali uczestnicy, a zatem nie byli sami.

I co się okazało, prawdopodobieństwo, że badany wyjdzie ze swojego pomieszczenia i udzieli pomocy było o wiele większe u tego badanego, który myślał, że sam słyszy ten atak, aniżeli u pozostałych badanych, którzy sądzili, że inni też to słyszą.

Wniosek: im większa grupa tym bardziej odpowiedzialność się rozprasza i tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś udzieli nam pomocy.

Ale to nie koniec.

Psychologów zaciekawiło, dlaczego tak się dzieje, że im więcej gapiów tym mniej jesteśmy skłonni do pomocy. Dlatego opisali i zweryfikowali jakie procesy muszą zajść w Twojej głowie, by podjąć decyzję o pomocy w sytuacji nagłego wypadku. I tak musisz:

  1. Zauważyć zdarzenie-w dobie obecnie rozwiniętej technologii i pośpiechu może to być trudniejsze, aniżeli się spodziewasz.
  2. Zinterpretować zdarzenie jako nagłego wypadku, bo kiedy na przystanku leży mężczyzna to przez chwilę możemy się zastanowić czy stało mu się coś złego czy może jest pijany.
  3. Przyjąć odpowiedzialność- gdy jesteś jedynym świadkiem zdarzenia stanie się to szybciej. W przypadku większej grupy odpowiedzialność zostanie rozproszona.
  4. Zakładając, że 3 powyższe punkty zostały spełnione i przyjmujesz odpowiedzialność w następnej kolejności, oceniasz czy znasz odpowiednie metody, aby pomóc danej osobie.
  5. Na końcu szacujesz koszty podjęcia działania – czy dzwonić na policję kiedy jest bijatyka, czy jednak samemu podjąć działania. Bo co jeśli sama na tym ucierpię, albo zrobię komuś krzywdę.

Co jest zaskakujące, że na każdym z tych etapów możesz podjąć decyzję o rezygnacji z podjęcia działań i udzielenia pomocy.

Rozproszona odpowiedzialność czy da się tego uniknąć

A zatem jak możesz sobie pomóc kiedy akurat Ciebie dotknie zdarzenie nagłe, krytyczne? Co mogę zrobić, jak ominąć rozproszenie odpowiedzialności?

Jeśli masz ku temu możliwość, postaraj sama jak w szkole nauczyciel do tablicy, przywołać wybraną osobę do odpowiedzialności. Podaj konkretny opis osoby lub jeśli możesz wskaż na nią.

Niby proste, ale w przypadku kiedy wszystko dzieje się szybko, może okazać się trudne. Warto jednak o tym pamiętać. Może to kiedyś uratuje Tobie życie.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: