mam ten luksus
ŻYCIE

Mam ten luksus. Ty też go masz, wystarczy dobrze się rozejrzeć.

Luksus, z czym najczęściej Ci się kojarzy? Z dużo ilością kasy, z nową furą, luksusowymi perfumami, drogimi ubraniami, chatą na full wypasie i wieloma innymi rzeczami, które są takie „fom pom”, wygórowane, modne i często stanowią marzenie.

Każdy z nas ma w życiu swój luksus

Właśnie tak uważam. Każdy człowiek ma coś luksusowego, co na tle innych ludzi go wyróżnia. Tylko trzeba ten luksus dostrzec, a to jest już o wiele bardziej skomplikowana sprawa.

Luksus w dzisiejszych czasach kojarzony jest przede wszystkim z pieniędzmi i ich wymianą na tzw. dobra luksusowe. Jednak nie trzeba mieć pieniędzy, by żyć w luksusie. Bo jeśli iść tą drogą, że luksusowe jest to co drogie, to co dużo kosztuj, to dlaczego na pierwszym miejscu stawiamy bogate chałupy, nowe auta, biżuterię, a nie rodzinę? Czy to nie własnie najbliższa rodzina kosztuje najwięcej? Jej bezpieczeństwo, zdrowie, ogólnie jej posiadanie i funkcjonowanie? Jej byt?

Mam ten luksus.

Tak, mam ten luksus. Mam rodzinę. Mam męża, mam dzieci, mam nawet psa. Żyję mogę powiedzieć w luksusie. A nie wygrałam w lotka. Co więcej ile razy bym nie grała, to nigdy nawet trójki nie skreśliłam.

Skąd ten luksus?

Chciałam mieć męża- mam. Chciałam mieć dzieci- mam. Mieszkanie chciałam- mam. Nie ważne, że z kredytem. Mam. Pracę też mam, zdrowa jestem. Szaleństwo. Czyste bogactwo.

I dalej możesz pomyśleć, co z tego, ja też to wszystko mam i jakoś nie czuję, że to luksus.

A ja czuję.

Żyję luksusowo bo..

Żyję luksusowo bo nie miałam problemów, żeby zajść w ciąże, żadnych komplikacji w ciąży i przy porodzie. Bo moje córki urodziły się zdrowe. Ilu ludziom to się tylko marzy.

Czuję się luksusowo, bo wiem jak wielką próbą jest rodzicielstwo. I kiedy inne związki padają. My trwamy już od 14 lat razem (wliczając czas przed ślubem). Oczywiście, nie ma domu bez ułomku. Czasem lepiej się pokłócić i wylać swoje żale. Ale kłócić się też trzeba umieć.

Mam ten luksus bo kiedy inne matki po roku, albo nawet wcześniej musiały wracać do pracy ja siedziałam na macierzyńskim, a potem na wychowawczym najpierw z jedną córką, a teraz z drugą. Mogłam i mogę patrzeć jak każdego dnia uczą się czegoś nowego, jak kłócą się, a zaraz potem kochają. Ktoś zaraz powie, ale ile nerwów Cię to kosztuje. Owszem, kosztuje. Ale, czy gdybym chodziła do pracy to miałabym mniej nerwów? Na razie mogę tylko przypuszczać, że nie. Musiałabym jeszcze bardziej się organizować i spiąć czasowo. Wiem, wiem wszystko jest kwestią czasu, adaptacji i innych składowych. Jednak do pracy mogę wrócić zawsze, a dzieci tylko raz będą małe. Moim zdaniem warto przeżyć te chwile wspólnie.

Codziennie dziękuję za ten luksus, jakim jest praca męża, która pozwala mi siedzieć w domu i bezpiecznie utrzymać całą rodzinę. I kiedy inni szczególnie w tym ciężkim czasie epidemii zastanawiają się jak dalej żyć, bo stracili dorobek życia, bo boją się, że zaraz zostaną zwolnieni, bez pracy. Ja mam ten komfort psychiczny i spokojną głowę, że wszystkie rachunki zostały już zapłacone.

Żyję swoimi planami i wartościami. A nie ambicjami innych ludzi.

W końcu mam ten luksus bo kiedy inne matki w czasie koronawirusa muszą iść do pracy, żeby zarobić na życie, ja siedzę sobie w domu i nie muszę nigdzie wychodzić. Nie muszę spotykać się z innymi ludźmi. Mam możliwość ograniczenia ewentualnego zarażenia się do minimum. Mogę być z dziećmi i patrzeć jak cieszą się z siebie, żeby za moment znowu się nie lubić. Mogę być ich mamą, lekarzem, nauczycielem, mentorem, animatorem, a nawet Shrekiem z bajki. I chociaż sił wieczorem brakuje, obowiązki się mnożą, czasem mam ochotę spać tam gdzie usiądę, doceniam to, że mogę być częścią historii, która teraz maluje się w ich głowach. Częścią ich wspomnień, które tam gdzieś się tworzącą. A wiem jak ciepłe potrafią być wspomnienia domu rodzinnego. Tu znajdziesz mój wpis na ten temat. Dlatego staram się udowadniać i sobie i im, że czas kwarantanny jest dobrym czasem, mimo tego, że epidemia jest okrutna.

Doceń ten luksus

Ostatnio na forach bardzo często można przeczytać jak ciężko jest w domu z dziećmi. Zamiast może zatem bolechować, warto ustalić jakiś porządek dnia i docenić ten rarytas. Ten luksus. Bo jesteśmy mega szczęściarami z co najmniej jednym zmartwieniem mniej niż inne matki, inni ludzie. Po pierwsze dlatego, że nie musimy chodzić do pracy, po drugie dlatego, że jesteśmy zdrowe po trzecie, że nie musimy się izolować od reszty rodziny.

Wszystko co dla nas ważne jest tuż obok, jest na wyciągnięcie dłoni. Czy to nie pławienie się w luksusie?

Wszyscy przywykniemy do innego harmonogramu dnia….wszystko kiedyś przeminie..

I chodź wieczorem pytań bez odpowiedzi nie będzie brakowało, starajmy się być optymistami. A sam strach i czasem bezradność traktujmy jako silną mobilizację do poszukiwania takich działań i czynów by utrzymać ten luksus.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: