ŻYCIE

Co robię, żeby nie myśleć o epidemii i stosować się do kwarantanny.

Każdego dnia borykamy się z różnymi większymi lub mniejszymi problemami. Z sytuacjami, z którymi trzeba na nowo nauczyć się żyć, przyzwyczaić do tego co nowe, do panującego innego porządku. Czasem trzeba podjąć trudną decyzję, która nie zawsze jest trafiona, ale gdyby jej nie podjąć wcale, to skąd by człowiek wiedział jak smakuje zwycięstwo, a jak porażka?

Epidemia, kwarantanna, wirus. Boję się.

No właśnie sytuacja w jakiej się teraz znajdujemy może i zapewne powoduje strach. Nie jeden z nas gdzieś tam nawet jeśli nie mówi głośno, to myśli sobie- boję się. Szczególnie, że każdy odbiornik, który włączymy przekazuje informacje o stanie wyjątkowym, o trwającej kwarantannie, o trudnym do opanowania wirusie i o trwającej epidemii. Ciężko jest tego słuchać obojętnie. I nawet jeśli starasz się nie pokazywać, że cała ta sytuacja wywołuje u Ciebie strach i obawę, to i tak myślami wybiegasz gdzieś w dal. Układasz scenariusz, malujesz swój obraz, często tą najciemniejszą kredką, i tylko czasem przebłyski bieli tam widać.

Jak udaje mi się nie myśleć o epidemii i trwać w kwarantannie?

Nie należę do osób, które bardzo szybko adoptują się do nowej sytuacji, ale nie przychodzi mi to także z jakimś ogromnym trudem. Kiedy usłyszałam o pierwszym przypadku epidemii i o rokowaniach rosnącej liczby zarażonych nie ukrywam, że emocje we mnie buzowały. Najwięcej myślałam o dzieciach. Strach, lęk, a do tego ta cała panika ludzi. Bałam się. Informacje napływające z innych krajów. A potem ten cały łańcuch zagrożeń związanych z epidemią. Ta świadomość ile osób narażona jest na zarażenie się koronawirusem. Ile osób jest nosicielami i często nieświadomie może nas zarazić. Ilu ludzi jest na pierwszej linii frontu (nawet rodzina) i jak oni muszą się do tego przyzwyczaić i żyć, aby zarabiać, alby ratować innych. I ta cała nieodpowiedzialność ludzka, że gdzieś ktoś zgłosił się na SOR znowu narażając innych. Po czym próby wyjaśnienia z czego to wynika. Niewiedza ludzka? Głupota?

Mijają dni wszystko nabiera tempa. Ogłoszony został czas kwarantanny społecznej. Ciężki czas, w którym trzeba znowu przyzwyczaić się do nowego porządku. Zostać w domu i przeczekać. Tylko od nas zależy jak zdyscyplinowani jesteśmy i w jakim stopniu się do tego zastosujemy. Pierwsze dni wydają Ci się nie do zniesienia, ale każdy kolejny przynosi lepsze. Przynosi oswojenie się z nową sytuacją.

Ale koniec tego potoku sarkastycznych myśli..

Nie myślę o epidemii, stosuje się do kwarantanny.

Dokładnie tak. I to nie jest tak, że się nie boję. Bo życie codzienne przypomina mi o tym co się dzieje. Kiedy chociażby widzę sąsiadki rozmawiające ze sobą w odległości ok 2 m. Kiedy wychodzę z psem na spacer i ludzie, z którymi kiedyś rozmawiałam nie zatrzymują się obok mnie.

Jestem tą szczęściarą, która ma bliską rodzinę. Ma z kim pogadać. Mam wsparcie psychiczne i cenię sobie je bardzo. Doceniam to, że maż jest dość często w domu, a przede wszystkim to, że jego podejście jest tak zdrowe. Mimo tego, że sam jest na pierwszej linii frontu, przez co w każdym momencie i cała nasza rodzinna może zostać poddana kwarantannie, potrafi podnieść na duchu. Od dawna wiedziałam, że pozytywne nastawienie nawet w tych ciężkich sytuacjach jest ogromną wartością dodaną w codziennym funkcjonowaniu.

Dlatego szczególnie ważne jest to, żeby dla swojego lepszego samopoczucia nie zostawać samemu sobie i dusić się w tych wszystkich informacjach. Rozmawiać, mówić o swoich obawach i nie otaczać się ciągle mediami i doniesieniami. A może ktoś z rodziny lub bliskiego otoczenia też potrzebuje wsparcia. Zadzwoń zapytaj. Wielu ludzi szczególnie starszych, siedzi teraz samotnie w domu. Nie musisz rozmawiać godzinami. Powspominaj dobre czas, oczyśćcie sobie umysły, wprowadźcie trochę świeżości. Nawet jeśli potrwa to chwilę, to taka nutka pozytywnej dawki humoru może zmienić wiele.

Nie przeglądam internetu i nie wyszukuje nowych wiadomości związanych z koronawirusem. Bo im więcej pytań mi się nasuwa tym większy strach to rodzi. Czasami lepiej nie wiedzieć. A jeśli już muszę i chce coś sprawdzić na temat panującej kwarantanny, epidemii, korzystam ze sprawdzonych źródeł informacji takich jak WHO lub GIS. Bo co do tego, że wirus nas zaatakował nie ma wątpliwości, jednak nie wszystko to co piszą w internecie musi być prawdą. A takie fake newsy karmią nas tylko strachem. Sprawiają, że się boimy. Dlatego nie warto się nimi żywić.

Jestem dobrej myśli- oddalam strach

Spróbujmy w tym ciężkim czasie robić wszystko, żeby nasza szklanka była do połowy pełna, a nie pusta. Napełnijmy ją tymi dobrymi stronami. Może warto pomyśleć i docenić te proste rzeczy, które w codziennym pędzie życiowym są gdzieś tam odkładane na półkę i zbierają kurz. O rzeczach, które wcześniej tańczyły gdzieś w niebycie, o tych planowanych od dawna. Nic nas nie kosztuje spróbować. Póki jest na to czas. A może sięgnąć po to czego się bałaś i wcześniej ręki nie potrafiłaś wyciągnąć, bo zakłócało to jakiś twój komfort.

Wirus jest zły, ale czas kwarantanny należy traktować jako ten dobry czas. Czas, w którym to człowiek jest najważniejszy.

A zatem stosuje się do kwarantanny. Często myję ręce, jem ciepłe posiłki i pije ciepłe napoje. Staram się odpoczywać kiedy mogę i spać jak najwięcej. Choć różnie to bywa. Jednak pamiętam o tym nawet kiedy wszystko inne leży. I staram się robić te wszystkie rzeczy, na które wcześniej nie miałam czasu, albo znajdowałam doskonałą wymówkę.

Pamiętajmy, że siła jest w nas. Trzeba się wspierać i przetrać ten trudny czas.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: