ŻYCIE

Przepraszam, ale to nie moja wina… Ty też tak robisz?

Przepraszam, ale

  • to nie moja wina…,
  • to przez ciebie…,
  • ale gdybyś był bardziej wyrozumiały
  • ale….. ale, ale..

Brzmi znajomo?

To nie moja wina.. To przez Ciebie.

Ile razy kiedy przepraszasz, tak naprawdę przyznajesz się do tego, że to tylko ty zawiniłeś? Ciężko jest okazać skruchę i rzadko komu to wychodzi. Najlepiej jest powiedzieć przepraszam, ale to nie do końca przeze mnie. Nie tylko moja w tym wina.

Najłatwiej jest usprawiedliwić się wskazując drugą osobę jako sprawcę całego zamieszania, albo chociaż współsprawcę.

Jak łatwo przychodzi nam pokłócić się o nawet najmniejsze pierdoły.

Zły dzień w pracy- to nie moja wina

Ile razy ktoś wkurzył cię w pracy, a ty nie mogłaś dać upustu swoim nerwom i przychodzisz do domu z buntowniczym nastawieniem. Najlepiej niech nikt się do Ciebie nie odzywa bo najmniejszy drobiazg spowoduje ryk silniejszy niż lwa, a w konsekwencji kłótnie. Przecież to nie twoja wina, ktoś Cię zdenerwował, prawda?

Mam gorszy dzień, wszystko mnie wkurza- to nie moja wina

Ile razy kiedy się nie wyśpisz, masz gorszy dzień, jesteś rozdrażniona, siedzisz na łóżku, krześle jak surykatka wpatrując się we wszystko i w nic, najlepiej zamknęłabyś się w pokoju i nic nie robiła. Ale tak się nie da. I nagle z drugiego pomieszczenia dobiega głos: „rusz się, pomóż mi, samo się nie zrobi”. Temperatura rośnie, a w Tobie zaczyna się gotować, aż w końcu wytrzymujesz i BUMMM. Ale myślisz, to nie moja wina. Po co mnie woła.

Dzieci mnie we wszystko angażują- to nie moja wina

Ile razy jesteś zła bo jest późno, dzieci jeszcze nie śpią, we wszystko cię angażują. A ty myślisz sobie jest już 22, nic z tego dnia nie mam. Cały dzień z dziećmi i krzyczysz: „idź się baw do swojego pokoju, albo spać”. „Daj mamie chwilę spokoju. Proszę zajmij się sobą”. „Kto jest bez winy niechaj rzuci kamień”

To nie moja wina. Przepraszam, aleee

Ile razy zadajesz sobie potem pytanie: dlaczego tak zrobiłam, dlaczego o takie błahostki się pokłóciliśmy, po co ten krzyk? Ile razy chcesz przeprosić, ale duma i upartość nie pozwalają ci na to? I kiedy przychodzi co do czego kiedy trzeba przyznać się do winy bo zdajesz sobie sprawę, że robiłaś wojnę tak na prawdę o nic, nie potrafisz powiedzieć po prostu PRZEPRASZAM, TO NIE POWINNO SIĘ WYDARZYĆ. Zawsze szukasz usprawiedliwienia dla siebie. Za wszelką cenę wmawiasz sobie i innym, że to nie „moja” wina. Każdy ma gorsze i lepsze dni. Jedni radzą sobie z nimi lepiej inni gorzej. A może najzwyczajniej w świecie nie robisz nic. Jakoś sytuacja sama się załagodzi.

Ile razy przeprosiłeś dziecko za to, że niepotrzebnie krzyczałeś, niepotrzebnie byłaś niemiła? Ile razy przeprosiłaś bliską ci osobę, za niepotrzebne nerwy bez szukania usprawiedliwienia dla siebie.

Jeszcze chwila i twoje dziecko wyrośnie będziesz miała całe wieczory dla siebie. Wyjdzie z domu, wróci późno, możne zacznie się buntować. Wtedy będą nerwy, a może nawet krzyk. Wtedy będziesz oczekiwał od dziecka słowa, PRZEPRASZAM.

Oczekujesz od innych, oczekuj od siebie

Czy to nie jest tak , że uczysz dziecko od małego, jeśli zrobi coś źle, trzeba przeprosić. Bo tak nie można, bo to nie ładnie, bo innym może być przykro, może zaboleć. I kiedy dziecko mówi „mamo, tato przepraszam, ale ona mi to zabrała, dlatego ją uderzyłam… Mówisz: „nie ma żadnego ale, nie powinnaś była tak zrobić to cię nie usprawiedliwia”. Oczywiście dziecko ma prawo, do wszystkich emocji. Do złości, gniewu, smutku. Jednak zawsze starasz się pokazywać dziecku, że za niewłaściwe zachowanie należy przepraszać.

Czy to nie jest tak, że od innych wymagasz, a od siebie nie potrafisz? Przecież to my rodzice jesteśmy dla dziecka największym przykładem, autorytetem, od nas się uczy, nas obserwuje.

Jaki przykład dasz tak masz? Zgadza się? Oczekujesz od partnera, że przeprosi bez żadnego ale, a Tobie przychodzi to ciężko? Dlaczego on ma być inny?

Możemy nie mieć wpływu na innych ludzi, na wiele rzeczy, które dzieją się obok nas, ale masz wpływ na to jak wychowasz swoje dzieci. Masz wpływ na to jakie będą wasze relacje w domu.

Czasem lepiej jest okazać skruchę i przyznać, że to wszystko było niepotrzebne, aniżeli brnąć w zaparte i tłumaczyć siebie przed innymi, że to nie moja wina. Skrucha i wyrażenie gotowości pracowania nad sobą jest w moim przekonaniu o wiele bardziej obiecującym rozwiązaniem.

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: