Świat kobiety,  Świat matki

Nie mam pieniędzy!!! Czyli jak rozmawiać z dzieckiem o pieniądzach?

Zbliżają się święta, za chwilę będzie można przeczytać gdzie w tym roku kupimy najtańszy koszyk spożywczy, ile wyda statystyczny Polak na przygotowanie świąt, ile na prezenty i cała masa różnych reklam, skąd łatwo tą kasę wziąć.

Ostatnio byłam z dziećmi w centrum handlowym. Dzieci, aż nie mogły się powstrzymać od oglądania i próbowania każdej możliwej zabawki. Radość była tak ogromna, że Maja najchętniej chciałaby wszystkie zabrać do domu. Wiecie jak to jest w sklepie. Po wpływem emocji, nowości, zachwytu, dziecko chciałoby wszystko, a kiedy rodzic zaczyna odmawiać to dziecko wymyśla i przynosi ciągle coś innego. Może jednak na coś mama się zgodzi, coś mi kupi i na coś ją naciągnę. Czyli bada grunt.

A teraz wyobraź sobie, że to ty jesteś dziś z dziećmi w sklepie gdzie półki uginają się pod ciężarem świątecznych okazji zabawkowych. Kiedy wybierasz artykuły do domu, twoje dziecko przychodzi co rusz z innymi zabawkami i pokazuje ci ” mamo to chce, kupisz mi i jeszcze to, albo jak nie mogę tego, to ta zabawka może być”. Co wtedy mówisz do dziecka? Jaka jest twoja reakcja? Nie mamy na to pieniędzy? Możesz dostać tylko jedna rzecz, bo tylko na tyle nas stać? Jak będziesz grzeczny to dostaniesz, czy może masz swój inny sprawdzony sposób?

Badania pokazują, że dziecko zaczyna rozumieć funkcjonowanie pieniędzy w wieku 10-11 lat. Co zatem z młodszymi dziećmi?

Mówienie dziecku, że kupię Ci tej zabawki bo nie mam pieniędzy, bo możesz wybrać tylko jedną rzecz, w moim przekonaniu nie należy do najlepszych rozwiązań. Bo co zrobisz kiedy kolejnego dnia dziecko powie mamo kup mi ciastolinę, następnego, mamo kupi mi nową gazetkę z Krainą Lodu. Wczoraj nie miałaś pieniędzy, ale dziś może już je masz. Bo przecież jedną rzecz codziennie mogę dostać. Znowu odpowiesz to samo? „Dziecko przecież mówiłam Ci, nie mam pieniędzy?” Czy w ten sposób nie zbudujesz w dziecku przekonania, że pieniądz to najlepsze co można mieć. Kto ma pieniądze ma władzę, ma wszystko czego zapragnie? Za pieniądze może kupić sobie wszystko, kiedy tylko chce?

Powiedzenie dziecku na tzn. odczepnego jak będziesz grzeczny to dostaniesz, jak dla mnie to jeden z gorszych sposobów. Dzieci są bardzo mądre. Łatwo nauczyć i przyzwyczaić je do dobrego. Dziś powiesz, nie kupię Ci bo byłeś niegrzeczny, a jutro dziecko w sklepie będzie jak aniołek i samo się upomni „mamo zobacz jaki jestem dziś grzeczny. Dostanę tą zabawkę?” I co wtedy? Fajnie?

Moim zdaniem, nie! Bo musisz dokonać wyboru, albo dotrzymasz słowa i kupisz zabawkę, albo wybuchnie wojna dnia bo mama nie dotrzymała słowa. Nie wiem co jest gorsze w tym przypadku.

W rzeczywistości też, nie koniecznie jest tak, że to pieniądze, a raczej ich brak jest powodem tego, że nie chcesz dziecku kupić danej rzeczy. Często jako rodzić układasz w głowie swoją prawdziwą odpowiedź „dziecko, przecież w domu masz jeszcze dość świeże ciastoliny. Gazetka, po co Ci ona. Wolę kupić ci coś co będzie bardziej przydatne z czego skorzystasz dłużej. Gazetkę obejrzysz i będzie na półce zbierała kurz”.

Dlaczego w takim razie nie powiesz tego dziecku? To Twoje lenistwo jest tego wyrazem? Chęć załatwienia sprawy od ręki, skrócenia czasu tłumaczenia? Czy po prostu łatwiejsze i wygodniejsze jest powiedzenie „nie mam pieniędzy”?

Według mnie o wiele lepiej jest wytłumaczyć dziecku, że gazetka nie jest warta tych pieniędzy lub za jej wartość można by kupić inną ciekawszą rzecz. Tłumacząc dziecku dlaczego tak naprawdę nie możesz kupić danej rzeczy sprawiasz, że wyzwala się w nim prawidłowe postrzeganie pieniądza. Pieniądza przedstawiającego pewną wartość, za którą można kupić to co akurat chce, albo dwie mniejsze rzeczy lub coś bardziej przydatnego. O wiele szybciej zrozumie, że zabawka nie kosztuje tylko „pieniądz czyli monetę, papier”, ale kosztuje tyle na ile się umówicie.

Innym rozwiązaniem jest także wytłumaczeniu dziecku, że tą kwotę, za którą chce dziś kupić gazetkę można odłożyć do skarbonki i w ten sposób zbierać na lalkę z reklamy, którą dziecko tak bardzo chce. Badania pokazują, że już 4 letnie dzieci zaczynają rozumieć istotę oszczędzania.

Oczywiście nie jest tak, że nigdy nie ulegam zakupom impulsywnym, nieprzemyślanym i czasem moim zdaniem niepotrzebnym. Bo nie wszystko to co lepsze w oczach mamy musi cieszyć dziecko. I nie zawsze dziecko zamiast gazetki z postaciami z bajki bardziej ucieszy się z łamigłówek dla 4 latka. Ale zawsze staram się tłumaczyć przy tym, że za równowartość tej gazetki może mieć np. inną zabawkę, albo dołożyć i potem kupić coś o czym od dawna marzy.

Moim zdaniem, oczyma dziecka pieniądze powinny być postrzegane jako narzędzie służące do zapłaty, a nie decydujące o władzy i mocy człowieka. Czyż nie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *