Świat matki

Motywowanie dziecka przez zabawę.

Nawet nie chce myśleć o tym, ile razy przez te wakacje słyszałam: nie chce mi się, teraz się bawię, za chwilkę, nie mam siły, nie umiem, nie będę tego robiła. Jeśli miałabym określić system radzenia sobie z takimi określeniami, powiedziałabym, zabawa z wyobraźnią. Dzieci kochają kiedy poświęca się im uwagę i czas.

Metoda marchewki i kija

Pewnie nie jeden z was złapał się na tym, że prosi dziecko o wykonanie jakiejś czynności w zamian za nagrodę. A może niektórzy nawet nie są świadomi, że tak właśnie robią. I przyznam, że ja też tak robiłam. Zdarzało mi się powiedzieć do Mai, jeśli nie poukładasz klocków, nie dostaniesz dziś nic słodkiego. Długo jednak nie trzeba było czekać na owoce takiej szkoły. Doczekałam się. Kiedyś usłyszałam – mamo założysz mi sukienkę księżniczki? Odpowiedziałam- Maju, nie mam teraz czasu. Za chwilę, jak skończę zmywać. Co usłyszałam? Jak mi nie założysz teraz, to nie będziesz mogła się ze mną bawić 😆. Dlatego postanowiłam to zmienić.

Ciężko jest oczywiście odzwyczaić się od prostych i wygodnych dla nas nawyków. Bo inaczej tej metody nie umiem nazwać. Jest prosta i szybka w swych rezultatach. Ale czy dobra? Wg. mnie nie zawsze. Potrafi bowiem wzbudzić w dziecku złość, skutecznie zniechęcić, a w konsekwencji nawet, nie wpływa motywująco na dziecko.

Rozmowa i tłumaczenie

Jak nie nagroda i kara, to tłumaczenie. To wymagająca metoda motywacyjna. Wymaga bowiem nie tylko cierpliwości ode mnie, ale i nakładu czasu. Skuteczna. Jednak w prostych sytuacja takich jak umycie zębów, tłumaczenie 10 minut, dlaczego trzeba to zrobić jest dla mnie zbyt kosztowne. Mogę zrobić to, raz, dwa, ale nie codziennie. W tym czasie bowiem mogę już umyć zęby i jeszcze poczytać Mai książkę. Oczywiście nigdy nie rezygnuję z tłumaczenia jeśli chodzi o poważniejsze sprawy, ale w takich codziennych sytuacjach stawiam na motywowanie przez zabawę.

Motywowanie przez zabawę.

No właśnie czyli jak to działa? Zacznę może od tego, że staram się nigdy nie przerywać Mai zabawy. Zostało bowiem naukowo udowodnione, że przerywanie dziecku zabawy, kiedy jest ono właśnie w bardzo zaangażowanym jego etapie, owocuje niedokończonymi obowiązkami w dorosłości. Rozumiecie o co mi chodzi? Pewnie nieraz zdarza wam się zacząć myć naczynia, ale w tym czasie pomyśleliście, że musicie sprawdzić czy macie wszystkie produkty do obiadu. Czyli idziecie np. do lodówki, widzicie, że nie macie wszystkiego i robicie listę. W tym czasie gary sobie leżą i czekają. Dlatego, im częściej przerywasz dziecku zabawę, tym skuteczniej wyrabiasz w nim nawyki niedokończonych prac w przyszłości 😉.
Dlatego najczęściej kiedy wiedzę, że Maja się bawi, a wiem, że za chwile jest pora snu uświadamiam ją, że za 5 minut kończymy. Nigdy nie każę jej skończyć natychmiast. A niestety wiem, że dzieci bawią się najlepiej kiedy jest pora iść do łóżka. Słyszę wtedy albo aprobatę, albo tłumaczenie- Mamusiu, jak ułożę do końca układankę.

Ale do sedna. Jak motywuję Maję do wykonania zadań lub codziennych spraw?

Przykład 1 Myjemy zęby

Sytuacja, w której widzę, że Maja jest już bardzo zmęczona. Nie jest niczym szczególnym zajęta i nie chce jej się iść do łazienki i umyć zębów. Leży na łóżku i śpiewa sobie piosenki. Wtedy właśnie wykorzystuję elementy zabawy. Rzucam hasło, np. pierwsza umyję zęby. Wygram. I biegnę do łazienki. Od razu wzbudza to w niej rządzę wygranej i też wstaje. Albo, kto pierwszy umyje zęby wygrywa i wybiera plac zabaw, na który jutro pójdziemy. U nas to działa😊. A wygrywa zawsze Maja, albo jest remis.

Przykład 2 Nie mam siły iść

Inna sytuacja. Mając dwoje dzieci, rzadko zdarza się tak, że obie są wypoczęte o tych samych porach i mają chęć wyjść na dwór. Albo wracamy ze spaceru kiedy, Nadia jest po drzemce czyli wypoczęta, a Maja po zabawach na placu, zmęczona. Słyszę wtedy – Mamo nie mam już siły iść. Zaczekaj. Odpocznijmy. Bolą mnie nogi. I robimy przystanki co kilka metrów. Wtedy sięgam po kolejny pomysł na zabawę, aby szybko i sprawnie bez marudzenia dotrzeć do domu. Jesteśmy np. postaciami z bajki. Księżniczka czyli Maja, ucieka przez wilkami (ja). Albo pytam Maję czy wie jakie zwierze jest najszybsze i czy potrafi biegać tj. ono. Uwierzcie- POWER IS BACK!!! 😜. Oczywiście zawsze ją potem chwalę i przyznaję rację, że rzeczywiście jest bardzo szybka.

Przykład 3 Sprzątanie zabawek

Następny przykład. Sprzątanie zabawek. Które dziecko to lubi? Chyba żadne. Nam udało się już zaszczepić w Mai obowiązek sprzątania przed snem. Ale często nie brakuje przy tym marudzenia i narzekania. Moja reakcja na to? Mówię np. Maju, ty nie umiesz ułożyć tych klocków tak ładnie jak mama. Tak równo, żeby pudełko się zamknęło. Zachęcam ją tym samym do działania i udowodnienia mi, że potrafi i trzeba ją docenić. Skutek? Klocki w swoim pudełku są w mgnieniu oka 😁.

Motywowanie i zachęcanie dziecka do wykonania pewnych zadań czy też obowiązków, poprzez zabawę okazało się być u nas bardzo skuteczne. Oczywiście warto dziecku dać dobry przykład i zachęcić je do działania przez współpracę lub chociaż częściową pomoc. Wymaga to zaangażowania i poświęcenia, ale skutki są wymierne. Jeśli macie inne sposoby podzielcie się nimi w komentarzach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *