Świat matki

Modnie czy wygodnie?

„Ubierz ją inaczej”.

„Te spodenki nie pasują do bluzki”.

„Inne dzieci zawsze tak ładnie wyglądają”

„Nigdy nie ubierzesz jej tej pięknej sukienki, którą od nas dostała”.

” Ma takie piękne długie włosy, dlaczego nigdy jej nie rozpuścisz?”.

„Dlaczego ubrałaś jej takie ciemne spodnie. Jak dla chłopca”.

Takie stwierdzenia, pytania usłyszałam już nieraz. Czy ubranie dziecka w sposób ładny, modny zawsze idzie w parze z wygodą i praktyką?

Moim zdaniem NIE.

Nie ubiorę mojego dziecka w piękną sukienkę zapinaną pod samą szyję, tylko dlatego, że będzie wyglądała jak mała księżniczka. A za każdym razem kiedy na nią spojrzę będę się dusiła.

Nie ubiorę jej kupy falbanek i masy tiulu kiedy wiem, że idziemy do piaskownicy i potrzeba jej swobody, a nie mody.

Nie ubiorę jej sukienki, którą dostała jako prezent, tylko dlatego bo mam coś komuś udowodnić.

Nie ubiorę jej do przedszkola w długi rękaw, tylko dlatego, że kupiłam jej nowe ubranie, a na dworze jest +19 stopni.

Zanim zaczniesz mówić o innym dziecku, że wygląda jak chłopiec, albo że jest źle ubrane, czy zastanawiałeś się kiedyś, że jego matka stawia na wygodę i swobodę, a nie ma piękno? Czy przewidziałeś to, że samo dziecko też może to słyszeć i rozumieć?

Starsze dziecko powie, „mamo jest mi niewygodnie, za gorąco, swędzi, dusi, gniecie, chce się przebrać”. A co z niemowlakiem, który tylko leży albo zaczyna raczkować? Jest ubrany tak jak matka zadecyduje.

Dla mnie ubieranie dzieci jest jak ubieranie siebie. Najlepiej nosi się to co wygodne. I nawet jeśli spodenki nie pasują do bluzki to wiem, że moje dziecko czuje się swobodnie. Nie chce nic nikomu udowadniać i może dla niektórych nie mam gustu, ale na pokaz to można wystawić manekina.

I mogę mieć kupę pięknych, eleganckich, innych rzeczy w szafie, a i tak najczęściej noszę to co sprawdzone. Pozostałe to tylko niewielki dodatek do okazjonalnych dni. Uwielbiam, rzeczy, które są uniwersalne.

Ostatnio zauważyłam, że wśród ludzi istnieje taki trend, ubiorę cię ładnie żeby inni widzieli… A potem siedzę na placu zabaw i widzę jak dziecko ledwo się porusza bo ma na sobie sztywne jeansy, albo modną firmową bluzę, której nie można ubrudzić. Do tego plecak bo przecież taka jest moda.

Dziecko jest doskonałym obserwatorem i to właśnie przez obserwacje się uczy. Dlatego jeśli raz usłyszy „brzydko wyglądasz”, kolejny raz kiedy matka będzie chciała ubrać mu tą samą rzecz, będzie stanowczo zaprzeczało i się buntowało.

Takie zachowanie nie tylko uczy dziecko, że szata zdobi i wyróżnia człowieka, ale także sprawia, że dziecko domaga się prawa głosu, przy prostych rutynowych czynnościach. Chce wpłynąć na decyzję rodzica i uniknąć przykrych komentarzy.

Dlatego lepiej powiedzieć dziecku, „ubierzemy te spodnie zobaczysz jak wygodnie będziesz się w nich czuł, jak szybko będziesz w nich biegał i zjeżdżał”. Lepiej wpoić dziecku, że mama wie w czym będzie czuło się najlepiej.

Czy to nie jest tak, że w życiu zbyt często patrzymy na innych? Czy nie jest tak, że inni mają, to ja też muszę mieć? Skoro jej dziecko wygląda fajowo bo ma wszystko markowe i piękne to moje jest gorsze? Czy to nie jest tak, że wmawiając dziecku ubierz to bo jest firmowe i modne uczymy go patrzeć na inne dzieci z góry?

A potem za kilka lat kiedy dziecko podrośnie pójdzie do szkoły, powie „nie będę się z tobą kolegowała bo źle wyglądasz”.

Zanim kolejny raz powiesz uważaj bo się pobrudzisz, albo czemu się nie bawisz. Idź się pobaw. Odpowiedź sobie na pytanie, czy twoje dziecko na pewno jest dobrze ubrane? Czy na jego miejscu czułabyś się swobodnie w tym co ono? Nie zawsze trzeba dopatrywać się głębszego problemu w tym, że dziecko siedzi przy matce i nie ma ochoty na zabawę, albo nie może zasnąć.

Może najzwyczajniej w świecie jest mu za ciepło, albo nie czuje się swobodnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *