Świat matki

Mama mnie już nie kocha….

Mamo boli, mamo uderzyłam się, mamo chce żebyś zrobiła to ze mną…mamo przytul mnie… Czy słyszeliście te słowa chociaż raz kiedy urodziłyście drugie dziecko?

Często zastanawiałam się jak to będzie kiedy wrócę z noworodkiem do mieszkania. Jak przyjmie ją siostra, a przede wszystkim jak uda mi się podzielić tą uwagę. Czy to czasem nie będzie tak, że przyzwyczajenie i więź ze starszym dzieckiem nie sprawią, że młodsze będzie przeze mnie odepchnięte.

Próbowałam sobie tłumaczyć, że przecież nie jestem jedyna na tym świecie. Na pewno sobie poradzę. Jeszcze przed porodem postanowiłam, że większą uwagę kiedy Maja będzie w domu, będę poświęcała właśnie jej. I co? Kiedy już przyszedł ten czas, kiedy urodziłam było mi ciężko. Nie przewidziałam, że zazdrość może mieć aż taką siłę.

Widziałam jak te smutne zazdrosne oczka patrzały na mnie kiedy kołysałam, karmiłam i całowałam maleństwo. Widziałam, ten płacz kiedy nie mogłam utulić. Czułam tą potrzebę bliskości i obawę, że moje dziecko myśli sobie ” mama już mnie nie kocha”.

I chodź wydaje mi się, że dawałam z siebie wszystko, żeby pokazać jak bardzo ją kocham i jest dla mnie ważna, zazdrość rosła.

Bywało, że potrafiła celowo spać z łóżka tylko dlatego, żeby mama ją przytuliła. Trzymała się za rączkę, mówiąc, że boli, żeby tylko mama ucałowała. Tata w tym momencie się nie liczył. I choćbym nie wiem ile z siebie dawała to czułam, że i tak jest ciągle za mało.

Były dni, że chciało mi się płakać z bezsilności, z uczucia przegranej. Kombinowałam, żeby wyjść na dwór tylko z nią, przesuwałam porę kąpania, kolacji, żebym tylko mogła zrobić to ja. Wstawałam szybciej, żeby przed przedszkolem przygotować jej ulubione danie. Czekałam tylko, aż Nadia zaśnie, żeby 100% uwagę poświęcić Mai. Żeby tj. wcześniej móc pobawić się z nią 1:1, zrobić sobie wspólnie kawkę (nasz rytuał), zjeść kupę słodyczy w tajemnicy przed tatą i dać jej do zrozumienia, że jest najważniejsza.

Nerwy mnie zżerały kiedy zostawałam z nimi sama wieczorem i musiałam obie wykąpać nakarmić i położyć. Miałam okropne wyrzuty sumienia, kiedy kąpałam młodszą, a starszej dawałam tablet tylko po to, żeby się sobą zajęła, a ja miała tą świadomość, że nic jej się nie dzieje, siedzi grzecznie i ogłada bajkę.

Cała chodziłam kiedy widziałam, że jednak dziś bajki będą dłużej bo młodszą boli brzuszek i to jednak jej muszę poświęcić czas. Kiedy mówiłam, ” Maju za chwilę, bo Nadia nie może zasnąć”. I to ciągłe uspokajanie,”ciszej bo ją obudzisz”.

Bezsilność brała górę, kiedy widziałam, że ten cały wysiłek na nic.

Poświęciłam się całkowicie i chociaż inni uważali, że narodziny drugiego dziecka to doskonały czas, żeby nauczyć starsze zasypiać samodzielnie, ja jak osioł, uparcie dzień w dzień kładłam się z nią do łóżka, żeby ją ululać. Opowiadałam bajki, głaskałam, tłumaczyłam, dlaczego mama musi dużo czasu poświęcać siostrze, opowiadałam jak to kiedyś będzie, kiedy jej siostra podrośnie. A przy tym wszystkim nieustannie powtarzałam jak bardzo ją kocham.

Nawet teraz nie zrezygnowałam z tej czynności. Uwielbiam ten moment kiedy wiem, że Nadia już śpi, a ja mogę położyć się z Mają, na spokojnie porozmawiać, podsumować cały dzień, pożartować. To jest moje 30 minut i choćbym miała z nią zasnąć, wstać po północy i dopiero wtedy wziąć kąpiel, za nic w świecie bym tego nie zmieniła. To tylko nasz czas.

I w końcu nadszedł ten moment, że Maja potrafiła sobie wytłumaczyć, że mama tuli młodszą siostrę, ale kocha mnie też bardzo mocno.

Czas kiedy mogłam przytulić je obie i poczuć, że moja starsza córka rozumie, że obie są dla mnie tak samo ważne.

Czas kiedy mogłam przytulić Nadię, a na twarzy Mai malował się uśmiech.

Dziś kiedy pytam koga mama kocha najmocniej na świecie, słyszę „Maję i Nadię”. I chodź bywają sceny zazdrości, wiem że mi się udało. Delektuję się wewnętrznym spokojem i widokiem siostrzanej miłości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *