Świat kobiety

I po co Ci to było głupia kobieto?

Spotykasz ich codziennie. Przechodzą obok Ciebie, pracujesz z nimi, mieszkasz, poznajesz na placu zabaw albo razem bawisz się na imprezie.

Zwykli ludzie, a może i niezwykli. Na pierwszy rzut oka wydają się być szczęśliwi, ogarnięci, bogaci, silni i pewni siebie. Jednak im dłużej ich znasz, im dłużej się nim przyglądasz zauważasz, że coś nie do końca gra.

Koleżanka, z którą pracujesz. Bogato wyszła za mąż w zasadzie nigdy nawet nie musiałaby pracować. Modnie się ubiera, stać ją na niemal każda zachciankę. Nie wywyższa się. Jest prosta i skromna. Czasem nawet wspólnie pójdziecie do lumpa, poszukać tańszych szmatek. Chce pracować. Praca to jej całe życie. Poza znajomymi w pracy nie ma nikogo. Nie ma z kim pogadać, pożartować. Wprowadziła się do tego miasta zaraz po ślubie. I chociaż ma męża to jakby go nie było. On całymi dniami przebywa w firmie, a wieczorem zmęczony wraca do domu. Czasem opowiada jej o swoich zmaganiach, częściej o nowych kontraktach, które to są najważniejsze. Bez pieniędzy przecież nie da się żyć. Po czym bez emocji wychodzi do swojego gabinetu by skupić się nad nowym projektem.

Kobieta z placu zabaw spotykasz ją tam codziennie z dwójką swoich dzieci. Zamyślona, nieobecna, po prostu smutna. Zachodzisz w głowę co może być tego przyczyną. Do szczęścia i uśmiechu tak niewiele i wiele jej brakuje. Od 3 miesięcy wychowuje dzieci sama. Nadarzyła się okazja jej mąż wyjechał za granicę do dobrze płatnej pracy dzięki czemu będą mogli spłacić prawie cały kredyt od razu. Decyzję o wyjeździe podjęli wspólnie. Mogłoby się wydawać, że są bardzo zaradni i dobrze to obmyślali. Jednak…. no właśnie. Jednak, ona żałuje swojej decyzji. Tak naprawdę wszystko ma. Nie narzeka na brak pieniędzy. Do pełni szczęścia brakuje jednak tak wiele. Brakuje najważniejszego. Ciebie mężu.

Tą znajomą z pracy możesz być ty, tą kobietą z placu zabaw może być twoja sąsiadka. To mogę być ja, albo każda z nas. Nieważne.

Ile jest osób na tym świecie, że aby zrozumieć muszą stracić? Ilu osobą wydaje się, że to właśnie pieniądz jest głównym wyznacznikiem szczęścia.

Koleżanka z pracy zamiast wspólnie z mężem budować dom, czuje się samotna. Bo nie ma kogo złapać za rękę, dla kogo ugotować, dla kogo wyglądać jak milion dolarów. Nie ma nawet z kim dobrze się pokłócić, a potem pogodzić. Nie słyszy miłego słowa, nie widzi, żadnego zaangażowania. A przecież nie tak wyobrażała sobie swój związek. Chciałaby najzwyczajniej w świecie móc się wygadać, iść z nim po pracy do kina, podać rękę, usiąść wieczorem i śmiać się z niczego i wszystkiego. Słyszeć jego głos kiedy kładzie się spać, albo czuć dotyk chociażby obejmującej ją silniejszej męskiej dłoni. Jednak to wszystko jest bez emocji, bez uczucia, bez zabiegania, bez chęci, bez wspólności. To wszystko jest na drugim planie. Przysłonięte przez żądze osiągnięcia pieniędzy. I chodź mieszkają razem to jednak osobno. Tak dużo ich dzieli. Zasypiają w zimnym łóżku pełnym obojętności. Kołdra już nie pachnie jak kiedyś. Nie należny do niech. Jest tylko jej. A kiedy wstaje go już nie ma. Znika w cieniu, w ciszy i pogoni za pieniądzem.

Kobieta z placu zabaw codziennie ma do siebie wyrzut, że zdecydowała się podzielić zdanie męża i zgodziła się na wyjazd. Jakże ciężko jej teraz kiedy nie ma go przy niej. I chodź tyle razy w ciągu dnia potrafiła na niego wybuchać, że nic nie robi, że leży, że nie opiekuje się dziećmi to cieszyła się, że jest i ma na kogo ponarzekać. Uwielbiała grać ten szczególny rodzaj focha. Focha, który był tak naprawdę o nic. Najprościej mówiąc po to, aby coś zmienić, po to aby coś wynegocjować. Dziś dom chodź pełny za dnia od krzyków dzieci, pusty bez niego. I po co Ci to było głupia kobieto?

Ludzie nadaremno szukają szczęścia zdobywając pieniądze, a potem odchodzą nie mając nic oprócz zaplecza finansowego, albo czystego konta. Żadnych wspomnień, puste mieszkanie, którego nie ma na kogo nawet przepisać. Jakby nigdy nie żyli. Tracą najpiękniejszy dla siebie czas na zdobywanie pieniędzy.

I teraz możesz pomyśleć po co szukać dziury w całym. Przecież w dzisiejszych czasach każdy tak ma, to normalne. Każdy goni za pieniędzmi. Nie lepiej byłoby uznać, że ci którzy tego nie rozumieją są dziwni. Ja mówię NIEEE. STOKROĆ RAZY BARDZIEJ WOLĘ, ŻYĆ SKROMNIE, ALE RAZEM. WSPÓLNIE BUDOWAĆ WSPOMNIENIA.

Wolę kolejny raz wspólnie rozwiązać problem skąd wziąć pieniądze bo akurat jest taka potrzeba, wolę pokłócić, niż tkwić w samotności i nie mieć do kogo otworzyć ust. Wolę zrobić kolejny raz ten sam obiad w domu, niż sama zjeść na mieście. Wolę przesolić, a potem słuchać marudzenia jak bardzo cały dzień chce mu się przeze mnie pić. Wolę zostać z nim chorym w domu, niż iść na firmową imprezę. Wolę żyć skromniej. Wolę, kiedy jesteśmy wszyscy razem. Cała nasza rodzina. Bo tylko wtedy ma to sens. Tylko wtedy tworzą się te najcenniejsze wspomnienia.

Bo to nie pieniądz buduje…. do szczęścia wcale nie brakuje pieniędzy, a drugiego człowieka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *