ŻYCIE

RODZINNY DOM. Może nawet nie jesteś świadoma, ale to robisz.

Nie ważne czy to mieszkanie czy dom wolnostojący, a może jego część. Nie ważne ile ma metrów, ile pięter, ilu sąsiadów. Dom, rodzinny dom, ot tak po prostu nazywam miejsce, w którym się wychowałam.

Dom to słowo, które od zawsze kojarzy mi się z rodzinnymi stronami. Ze zbiorem miłych wspomnień, pragnień, skojarzeń. Z beztroską, bliskością rodziny, bezpieczeństwem, miłością, śmiechem.

Rodzinny dom -WSPOMNIENIA

Lubię nowości, zmiany, lubię cieszyć się z nowego porządku, który zrobiłam sama. Uwielbiam się zachwycać, a nawet chwalić kolejną nową ozdobą, którą sama robię, choć zajmuje mi to kupę czasu. Lubię przestawić meble i patrzeć jak dzięki temu pokój nabiera innego kształtu. Nowego wyglądu. Po prostu lubię ten moment kiedy coś mnie zachwyca…..

Ale lubię też rzeczy, które przypominają mi o rodzinnym domu, które poruszają gdzieś tam w środku którąś strunę, a ta sprawia, że cieszę się do siebie. Sprawia, że głowę wypełnia masa wspomnień. I nie myślę tu tylko o rzeczach, które zabrałam, ze swojego rodzinnego domu, ale i rzeczach, które są łudząco podobne do tych, które w nim były. O sytuacjach, które nierozłącznie kojarzą się z pewną historię. O przedmiotach, które przenoszą mnie do tamtych czasów.

RODZINNY DOM BEZPIECZNA PRZYSTAŃ

Pamiętam, ten czas kiedy na dworze robiło się już chłodno, kiedy mieszkanie na noc mocno się wychładzało. Kiedy, mama stwierdziła, że to ten moment i trzeba rozpalić w piecu. Kiedy za oknem było zimno, kiedy deszcz uderzał o szyby, wiatr poruszał gałęziami drzew siejąc spustoszenie w ich koronach. I ten dźwięk strzelającego drewna w piecu, zapach żywicy w drzazdze, którą tata przygotowywał na wiórka do rozpałki. To współczucie dla osób, które gdzieś tam marzły, połączone z radością z bezpieczeństwa, którego właśnie doświadczam. Ciepło i ta świadoma myśl jak dobrze mieć taki kąt. Bliskość rodziny, która wtedy nawet nie była tak doceniana, jak teraz kiedy się do tego tęskni i wraca myślami. Kłótnie o to, której z nas dłonie mają oplatać ciepłe kafle pieca. Rodzinny dom- jako synonim bezpieczeństwa.

RODZINNY DOM CZYLI MAMA CZARODZIEJKA, TATA, KTÓRA ZAWSZE MÓWIŁ”JA ZARAZ TAM PRZYJDĘ”

Rodzice bez nich ten dom nie byłby taki jakim go wspominam. Mama, która z niczego potrafiła wyczarować wszystko. To ona zaraziła swoje córki „jazdą” z meblami po mieszkaniu, to ona z każdej małej rzeczy robiła wielkie łał. To ona nadawała życia zmęczonym rzeczom. Sprawia, że dom jest zawsze czysty, nowoczesny i pachnący ciepłym obiadkiem. To jej schabki smakują najlepiej. To jej porządek musiał panować zawsze w domu, nawet jeśli była zmęczona jak „koń” to i tak miała siłę poprawić. Pamiętam czas przed wigilią Bożego Narodzenia, chcieliśmy zrobić jej niespodziankę i ubraliśmy choinkę, żeby miała mniej obowiązków. Kolejnego dnia rozebrała ją i ubrała od nowa. Jej porządek to jej ułożenie. Jej ciastka są najstaranniej zrobione, to ona czekała na mnie, aż wrócę z pracy w nocy i bezpiecznie zamknę drzwi za sobą.

Tata, który całymi dniami pracował, a kiedy zmęczony zasiadł na swoim królewskim tronie, a my z siostrami nie mogłyśmy się dogadać, krzyczał „ja zaraz tam przyjdę” i nigdy nie dotarł. Tata, który kiedy siostra wyszła na imprezę napisał na ścianie swoje żale, których potem sam nie umiał przeczytać:) Za, którym chodziłam krok w krok. Który nauczył mnie zmieniać koła w samochodzie. Który zawsze z nami wariował, a mama się wściekała.

To oni nauczyli nas żartować, pokazali, że trzeba być lepszym i wyciągać rękę, że w życiu warto się dzielić, cieszyć z najmniejszego, to oni przymykali oko na nasze drobne przewinienia tłumiąc w sobie złość. Dlatego można by tak wyliczać w nieskończoność, ale nie zrobię tego. Boję się, że i tak zapomniałabym o jakiejś ich zasłudze.

Rodzinny dom jako bliskość rodziny, miłość, śmiech.

RODZINNY DOM JAKO MIEJSCE

Pamiętam te miejsca, w których tworzyła się historia. Jedne, w których każdego dnia o tej samej porze urządzało się schadzki, inne, które wydawały się tak odlegle, że nie chciało się do nich wcale iść. I tylko się o niech opowiadało. Łąkę pełną kwiatów, która prowadziła nad rzekę. A na niej koc i beztroskie spojrzenia w niebo z walkmanem i słuchawkami w uszach. Ta swoboda przepełniona z nuda, której teraz tak bardzo brakuje. Domy, które już dziś stoją puste, albo zamieszkałe przez kogoś innego. Drzewa owocowe, z których jabłka zebrane na pachcie smakowały najlepiej. Dziś wszystko pokryła trawa.

Trasy, którymi codziennie pokonywałam drogę do szkoły, pracy. A na niej zgodnie z harmonogramem, sąsiad wychodzący do pracy, gospodarz jadący ma pole, dzieci czekające na autobus, wyrwany słupek w drodze. Wszystko następowało po sobie. Pokonując każdy następny metr, każdy kilometr wiedziałam co gdzie zobaczę.

Kiedy nie byłam mężatką i mieszkałam jeszcze z rodzicami dziwiłam się osobom, które wyjechały za granicę i z taką tęsknotą wracały w swoje rodzinne strony, po to aby obudzić w sobie wspomnienia, po to aby spotkać się ze znajomymi i powspominać. Zamiast jechać gdzieś do ciepłych krajów wybierają tą dziurę- myślałam.

ZBUDUJ RODZINNY DOM-HISTORIĘ OPARTĄ NA WSPOMNIENIACH

Dziś kiedy mam swoją rodzinę, kiedy mieszkam na swoim, wiem czym są wspomnienia domu rodzinnego. Jaki smak i wydźwięk ma zapisane dzieciństwo. Jak poszczególne sytuacje, przedmioty użytku codziennego, a nawet ludzie i wspólny język potrafią przywołać obraz tamtego czasu. Jak bardzo kopiujemy naszych rodziców.

I chodź drogi zrobiły się krótsze, miejscowość jakby się skurczyła, rzeka jakby wyschła, niektóre miejsca zarosły, a ludzie się wyprowadzili, albo odeszli to i tak zawsze będzie to dom rodzinny. Dom jako obraz miejsca będącego zbiorem miłych wspomnień, pragnień, skojarzeń. Miejsca kojarzonego z beztroską, bliskością rodziny, bezpieczeństwem, miłością, śmiechem.

Zapach skoszonej trawy, liści, pierwszego ognia, opadającej mgły, smak ziemniaków upieczonych w żarze ogniska, albo „szporze”, sosów mamy. Głos taty „ja zaraz tam przyjdę”- to nie zmieni się nigdy.

Teraz przyszedł czas na mnie, żebym to ja zbudowała historię moim dzieciom. Nie ważne czy to moim porządkiem, czy kolejnym zakazem, który po kilku latach wszyscy głośno wyśmiejemy, czy ciepłym posiłkiem, który czeka na stole. Ważne, żeby ta nowa historia była tą, którą moje dzieci będą wspominać równie dobrze jak ja.

To mój czas, nasz czas. Świadomie, kiedy indziej nieświadomie powstaje pajęczyna wspomnień domu rodzinnego.

Czyż nie?

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: