Świat matki

Dlaczego warto zdecydować się na drugie dziecko?

Odkąd pojawiłam się na świecie, nigdy nie byłam sama. W naszej rodzinie stanowiłam ostatnie ogniwo łańcucha. Jestem zatem najmłodsza. Nigdy nie będę wiedziała, co to znaczy nie mieć rodzeństwa. Ale wiem, jak dobrze je mieć. A na dodatek zaliczam się do grona osób, które mają rodzeństwo tej samej płci.

Kiedy urodziłam Maję bardzo szybko stwierdziłam, że ona to niestety rodzeństwa nie będzie miała. I to nie ze względu na ciężki poród. Bo jak już pisałam na blogu, moje porody były bez komplikacji i bardzo dobrze je wspominam. Ale podeszłam do tematu drugiego dziecka bardzo egoistycznie. I patrzałam tylko na siebie. Tak naprawdę narodziny dziecka zmieniają w życiu kobiety bardzo dużo. Wywracają wszystko do góry nogami nie tylko w życiu rodzinnym, ale i cała nasza ścieżka zawodowa zostaje naderwana😉. I tak jak wcześniej miałam wszystko uporządkowane i zharmonizowane, po narodzinach, zupełnie się zmieniło. Moje wszystkie działania i cały dzień podporządkowany był Mai. Cała wcześniej upleciona pajęczyna wyborów i możliwości pękła, została przerwana. Czas pędził jak szalony. Dzień uciekał za dniem, a noc stawała się jedną wielką zagadką. Czy będę musiała dziś wstać, a może obudzę się dopiero rano? Brakowało chwil dla siebie. Mnóstwo spraw do ogarnięcia i ten ciągły brak czasu. Rano zaparzona kawa, niedopita przez cały dzień. Obiad zjedzony w locie i w pogodni doścignięcia ciepłej pogody.

CZAS ZMIENIA PODEJŚCIE

Czas… to on, jak ja to mówię, jest egzekutorem ludzkiej egzystencji. Czas leczy rany i czas pozwolił mi docenić, że tak naprawdę wraz z narodzinami Mai zaczęłam tworzyć nową pajęczynę. Pajęczynę, która z roku na rok się rozrasta. Moje dziecko doroślało i coraz więcej rzeczy potrafiło zrobić samo. Miało coraz większą wyobraźnię, coraz większe tajemnice, swoje sprawy, a nawet pierwsze sympatie przedszkolne. Nie musiałam już wycierać ubrudzonej twarzy po deserku, otwierać jogurtu, ani kroić chlebka w kosteczkę. Coraz częściej słyszałam, że ma swoje zajęcie i bawi się teraz sama. Chociaż nie za długo, ale już jednak nie we wszystko angażowała mnie. Miałam więcej czasu dla siebie, mogłam więcej zrobić i więcej zaplanować. Dni nie były już jak dawniej, takie chaotyczne i szybkie. I to chyba ten czas spowodował, że zaczęłam patrzeć na powiększenie rodziny w kolorowych barwach. Minął okres kiedy moje dziecko było uzależnione tylko ode mnie. Kiedy nie wyobrażałam sobie zostawić jej pod inną opieką niż moja. Maja zaczęła chodzić do przedszkola, z czasem coraz lepiej radząc sobie z codzienną rozłąką z rodzicami. Polubiła zabawę z dziećmi, a po powrocie do domu wręcz brakowało jej kompana do zabawy.

Dobra decyzja

Kiedy zdecydowaliśmy się na drugie dziecko, a serce Nadii biło pod moim sercem, miałam świadomość tego, że może być ciężko. Byłam świadoma tych cięższych chwil, nieustającego biegu, długich wieczorów zimowych tylko z dziećmi i przemęczenia. Zabawek porozrzucanych po całym domu i utkanych w rożnych kontach. A wiedziałam, że na pewno ich przybędzie. Tak jak i wszystkich małych ubranek. Wiedziałam, że pralkę będę wstawiała codziennie, a potem segregowała wszystko. I tak na okrągło. Gdyby można było wypocząć na zaś, na pewno bym tak zrobiła😊. Ale jakoś ta cała wiedza i te wszystkie doświadczenia nie zraziły mnie.
Była tylko jedna rzecz, której obawiałam się najbardziej, mianowicie jak uda mi się, poświęcić Mai tyle czasu ile wcześniej jej poświęcałam. Jednak i w tym przypadku to życie uczy i wymusza na nas pewne zachowania. A mnie nauczyło, Że więcej obowiązków i rzeczy trzeba potrafić oddelegować, w moim przypadku na męża. Jakby nie patrzeć, zawsze stanowczo i z przekonaniem myślałam sobie, że dam radę.

Drugie szczęście

I w końcu Nadia pojawiła się na świecie, a ja z każdym jej kolejnym etapem rozwoju, cieszyłam się, że ją mam. Ale nie tylko moja radość była ogromna. Nie sądziłam, że Maja przyjmie siostrę tak dobrze, tak miło i z taką miłością. Tak naprawdę drugie dziecko uświadomiło mi ile błędów wychowawczych popełniłam z Mają. Jak bardzo ją rozpieściłam, kiedy pozwalałam na dużo rzeczy, na które nie powinnam była się godzić. Często słyszymy, że na pierwsze dziecko się chucha i dmucha, a kolejne to już chowane są na większym luzie. Myślę, że doświadczenie, które daje pierwsze dziecko wpływa na to, że jest w tym trochę prawdy. Dlatego nie ma nic piękniejszego niż przeżyć drugi raz wspaniały okres ciąży i macierzyństwa. Przeżyć go w sposób świadomy i pełen radości z każdej chwili, która właśnie uciekła bezpowrotnie. Do której będziemy mogli wrócić już tylko we wspomnieniach.

Po prostu warto!

Warto jest zdecydować się na drugie dziecko. Warto patrzeć jak w dzieciach rodzi się miłość do siebie, jak wspólnie o siebie dbają, jak pierwsze stara się być autorytetem dla drugiego. Jak się socjalizują i rywalizują. Jak prześcigają się w swoich autorskich, asertywnych pomysłach. Zawsze widziałam, że jestem dla Mai wielkim wzorem do naśladowania, ale odkąd urodziła się Nadia widzę jak ona mnie naśladuje. Stara się zapewnić jej bezpieczeństwo, rozweselić kiedy ja jestem zajęta, a ona płacze. Powtarza nawet słowo w słowo, to co ja mówię najczęściej do Nadii, kiedy ta jest zmęczona lub rozdrażniona. Jak niesamowite emocje towarzyszą jej kiedy wraca z przedszkola i pierwsze co biegnie do siostry, aby się z nią przywitać.

Pojawienie się Nadii w naszym mieszkaniu, nauczyło Maję mieć więcej cierpliwości i wyrozumiałości. Wie, że kiedy taty nie ma, a mama jest zajęta bo np. kąpie siostrę ona musi poczekać. Nigdy wcześnie nie wiedziałam też, że tak małe, bo już zaledwie kilku miesięczne dzieciaczki potrafią reagować na głos dzieci (starszego rodzeństwa), o wiele bardziej radośnie niż na głsos rodziców. Mai głos działa na Nadię nie tylko uspokajająco, ale i humorystycznie. Jakie emisje dźwiękowe musi mieć dziecko, że tak własnie się dzieje. Oczywiście w tej codzienności nie brakuje także narzekań i płaczu. Bo ponad 3 lata, kiedy Maja rządziła w rodzinie jako jedynaczka, daje się teraz odczuć. Zarówno przez jej chytrość jak i brak chęci dzielenia się. Codziennie słyszę- mamo weź Nadię, ona bierze moje lale. Ale uśmiech dziecka wynagradza wszystkie gorsze chwile i nerwowe sytuacje.

Co zmieniło się u mnie? Mając dwoje dzieci, obowiązki urosły do najwyższego poziomu, jednak to one zmusiły mnie do jeszcze większego zorganizowania. To co kiedyś było dla mnie trudne stało się do osiągnięcia. Kiedy byłam na macierzyńskim z Mają nieraz czekałam, aż mąż wróci z pracy i będę miała z kim pogadać, pożartować. Dziś też czekam, ale już nie tak bardzo, bo mam do kogo odezwać buzię😍. Maja wypełnia każdą swoją cząstką, ciszę w mieszkaniu. To dzieci stanowią największą radości w tym mieszkaniu. Na dziecko nie da rady się gniewać. Nie da się go nie kochać.

Odkąd mam dwoje dzieci zapomniałam jak smakuje cisza i spokój. Dzień mija po dniu, a ja na nowo uczę się i je odkrywam. Patrzę na ich uśmiech i radość w oczach. Wiem, że stanowię dla nich drogowskaz. I choć mam przy tym wszystkim garstkę czasu dla siebie, a kieszenie czasem wypchane trudnościami, uważam, że podjęcie decyzji o drugim dziecku było jedną z lepszych decyzji w życiu.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *