Świat matki

Czego obawiałam się najbardziej po urodzeniu dziecka.

Jeśli tj. ja myślisz sobie jak to będzie kiedy urodzisz i obawiasz się czy to i owo będziesz wiedziała, umiała, ten wpis jest dla Ciebie. Zobacz co mnie najbardziej przejmowało.

Pewnie myślisz, że jest to karmienie piersią. Otóż nie. Od samego początku byłam bardzo pozytywnie nastawiona na karmienie piersią. Nie wiem czy sobie to wmówiłam czy jak, ale wiedziałam, że pierwsze karmienie i dostarczenie dziecku siary jest mega ważne. I dlatego bardzo, ale to bardzo mocno nastawiłam się na karmienie piersią. Nigdy nawet nie myślałam, że nie będę potrafiła tego robić. Chce karmić i będę karmiła choćby nie wiem co.

Co zatem?

Jak mam ubrać dziecko.

Ojj to był mój odwieczny problem. Pamiętam jak po kilka razy dziennie dzwoniłam do siostry, mimo tego, że nie mieszkamy w tej samej miejscowości żeby tylko zapytać czy dobrze ubrała Maję. Czasem było mi, aż głupio.

Nigdy też nie sugerowałam się zimnymi rączkami ani noskiem u dziecka. Zawsze sprawdzałam kark. Jeśli był ciepły to był dla mnie sygnał, że dziecku też jest ciepło.

Dodatkowo u mnie czkawka była wskazaniem co do tego żeby ubrać dziecko cieplej. A przede wszystkim założyć coś na głowę.

Czy ona się najada.

Takie maleństwo nie powie „mamo chce jeść”. Skąd mam wiedzieć czy ona wystarczająco dużo zjadła? Przecież musi przybierać na wadze. Jednak po urodzeniu te wątpliwości jakoś minęły. Widziałam, że obie dziewczyny bardzo chętnie jadły i bardzo sprawnie nam to szło. A moim głównym wyznacznikiem był ich sen. Skoro przesypiały całą noc, albo w dzień do 4 godzin i przybierały na wadze, to na pewno nie mogły być głodne. Za to jak się obudziły to na widok piersi, nóżki same chodziły, a buźki były otwarte i błądziły szukając jedzonka. Wspaniałe uczucie i niezapomniany widok. Całkowicie uzależnione od mamy. Jak małe ptaszki, które czekają w gniazdku na mamę z otwartymi dzióbkami.

Ona będzie płakała, a ja nie będę wiedziała co jej jest.

Ojjj tak. Chyba tego każda z nas się boi. Dziecko płacząc sygnalizuje swoje potrzeby. Ale nie ma co się bać po pierwszym miesiącu sama zauważysz, że powoli zaczynasz odczytywać potrzeby swojego dziecka. Najczęściej w takich sytuacjach sprawdzałam: po pierwsze czy nie jest głodna, a potem wszystko inne czyli: może chce jej się odbić, czy pieluszka nie jest mokra, czy nie jest za zimno/ ciepło czy dziecko się nie pręży (prostuje nóżki) bo boli je brzuszek, a może ma problem z kupką itd.

Będąc już przy tym temacie może wam się przyda, na ból brzuszka używałam termoforu z pestkami wiśni, podkurczałam nóżki, kładłam często dziewczyny na brzuszku. Poruszając się, dzieci go masują, albo robiłam to ja.

Kolki.

Tyle wcześniej nasłuchałam się o kolkach, bezradności rodzica i bezskuteczności leków, że ogromnie mocno obawiałam się kolek. Na szczęści u moich obu dziewczyn obyło się bez kolek. Ale pamiętam jak dziś, jak tylko dziewczyny zaczynały płakać to oczywiście wszystkie życzliwe opinie, dobre rady babć były takie, że to koli.

Kolki maja to do siebie, że lubią zazwyczaj występować o tej samej porze i niestety, ale płacz dziecka nimi wywołany jest nie do powstrzymania. Bólu nie wytulisz.

Kąpiel, pielęgnacja paznokci, wycieranie głowy.

Już w ciąży wiedziałam, że obie dziewczyny będą miały długie włosy. Bałam się, że nie będę potrafiła dobrze wytrzeć tych włosków bo ciemiączko, bo dzieciątko takie delikatne, żeby nic nie uszkodzić. A zarazem nie chciałam robić tego źle, żeby potem nie miały ciemieniuchy. Bałam się obcinać paznokci i z pierwszym cięciem czekałam na położną.

Strach ma wielkie oczy, a ja wiele pytań do położnych w szpitalu. To przecież mój czas. W mieszkaniu nie będę miała na kogo liczyć bo mąż pójdzie do pracy. Sama zostanę z noworodkiem.

Pępek, pielęgnacja kikuta pępowinowego.

Ze szkoły rodzenie niby wiedziałam jak pielęgnować kikut, ale mimo wszystko bałam się tego dotykać. Bałam się, że źle złapie i będzie bolało, albo niedokładnie wysuszę, zamoczę podczas kąpieli. Miałam pojęcie, że miejsce to nie jest unerwione, ale wraz z narodzinami dziecka wszystko jest tak nowe, że czasem nie dochodziły do mnie niektóre rzeczy. Ponadto z kim bym nie rozmawiała to każdy mówił inaczej i miał inne sposoby na jego pielęgnację. Co ja stosowałam? Po kąpieli wycierałam do sucha gazikiem, a jeśli widziałam, że coś się zaczyna babrać używałam spirytusu 70%. U nas kikuty odpadły dosyć szybko i nie było żadnych komplikacji.

Jak sama się przekonałam z wszystkim można sobie poradzić. Wszystko jest do ogarnięcia, trzeba tylko chcieć i próbować, nigdy się nie poddawać. Najlepsze co możesz zrobić to słuchać siebie samej, bo ty znasz dziecko najlepiej. A jeśli potrzebujesz pomocy to szukać jej u jednej osoby, nie kilku. Ile ludzi tyle opinii. Przekonasz się jak po kilku tygodniach powiesz „po co ja tak naprawdę się bałam”.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *