Świat kobiety

Bo w macierzyństwie nie można zapomnieć o Sobie.

Dzieci, są jak scalak. Łączą całą rodzinę. Są tym kogo kochamy, za kim tęsknimy, kto wypełnia każdą naszą wolną chwilę. Pochłaniają nas do końca i wyczerpują. Mogę im tylko pozazdrościć energii i zwinności. Przy nich nigdy się nie nudzi.

Bardzo często słyszę, że ojciec jest głową całej rodziny. Ale my kobiety jesteśmy szyją, która tą głową kręci 😁. Jeśli chodzi o dzieci to właśnie my matki znamy ich potrzeby jak nikt inny, spędzamy z nimi najwięcej czasu i wiemy, co, gdzie kiedy i o jakiej porze. Dlatego każdy mój dzień to zakodowana sekwencja następujących po sobie zdarzeń. Wypracowanie w tym wszystkim garstki czasu dla siebie jest ogromną sztuką. Ale oczywiście jak wszystko, do wypracowania. Dzień za dniem mija, a ja nawet nie wiem kiedy. Ciągle wydaje mi się, że Nadię urodziłam jakby kilka tygodni temu. Nie wiem kiedy minęło ponad 8 miesięcy.

Codzienność

Codzienność i rutyna bywa przytłaczająca, szczególnie jeśli ciągle robimy to samo. A przy dzieciach tak właśnie jest. Budzę się rano i wiem, że za chwilę mieszkanie będzie tętniło życiem. Wiem, że Nadia zacznie gaworzyć i obudzi Maję. A cała nić zdarzeń będzie na nowo się rozplątywała. I tak śniadanie, spacer, obiad, spacer, kolacja, kąpiel i spać. Czasem mam wrażenie, że zasnę szybciej niż dzieci. Ciągła zabawa i stałe obowiązki. Pralka, która pierze prawie codziennie, krzyk dobiegający z Mai pokoju- Mamo zabierz Nadię, pies, który nie może doczekać się spaceru i pląta się pod nogami i ja z pełną głową. Odkąd Maja zaczęła wakacje, zapomniałam jak smakuje cisza z dwojgiem aktywnych dzieci w mieszkaniu. Ale lubię to co mam. Lubię łapać te pojedyncze, piękne poranne uśmiechy, przytulasy, te zaspane spojrzenia i siostrzaną miłość. Lubię czerpać radość z pojedynczych i prostych spraw i rozwiązywać te małe dziecięce problemy.

Ważny jest podział obowiązków i delegowanie zadań

Bycie matką jest niewątpliwie najcięższym jak dotąd zadaniem, którego postanowiłam się podjąć. Wymaga sporej nauki i ogromnego zasobu cierpliwości. Jest też doskonałym nauczycielem. Nie rozumiem matek i nie wierzę takim matką, dla których macierzyństwo nic w życiu nie zmienia.

Po urodzeniu Mai przekonałam się, że jej przyjście na świat zmieniło bardzo dużo. Cały mój dzień podporządkowałam własnie pod nią. Zamknęłam się na wszystko i wszystkich. Uważałam, że nie mogę zostawić jej pod niczyją opieką. Bo nikt nie będzie potrafił tj. ja się nią zająć. Ponadto tylko przy mnie się uspokoi, tylko ja wiem kiedy i ile ma zjeść. Kiedy będzie śpiąca i ma iść na spacer. Nie wychodziłam z domu bez niej. Jeśli zakupy to tylko przez internet. Jeśli spacer, paznokcie, kąpiel to tylko wtedy kiedy ona spała. Relacje ze znajomymi, a raczej zupełny ich brak. Chodziłam czasem jak zombie😁. Niewyspana. Bo chociaż Maja przesypiała często całą noc, wcześnie się budziła. A ja uważałam, że wszystko muszę mieć zrobione tj. kiedyś. Jak przed jej narodzinami. Dlatego kładłam się spać bardzo późno. I ci z was którzy przeczytali post http://zawodowokobieta.pl/kawa-w-ciazy-i-w-okresie-karmienia-piersia-pic-czy-lepiej-unikac/ wiedzą, że kawy sobie odmawiałam. Dlatego było ciężko i śpiąco. Chciałam za wszelką cenę wszystko pogodzić. Czyli bycie matką, żoną i gospodynią domową. Dla każdego chciałam jak najlepiej. Ale zapomniałam o SOBIE. Zamknęłam się w domu z dzieckiem i wszystko tłumaczyłam tym, że mam niemowlaka. Nie docierały do mnie głosy rodziny, że muszę coś zmienić, muszę mieć czas dla siebie i patrzeć na życie inaczej niż tylko przez pryzmat opieki nad dzieckiem i domowych obowiązków. Dziś sama nie wiem dlaczego tak robiłam. Postanowiłam, że przy drugim dziecku tak nie będzie.

Człowiek uczy się na własnych błędach.

Po urodzeniu Nadii stałam się jeszcze bardziej zorganizowana. Życie wymusiło bycie taką. Ale i też moje podejście się zmieniło. Ten cały bagaż doświadczeń pomógł mi wiele zrozumieć. Potrafię wiele więcej sobie wytłumaczyć i wiele więcej odpuścić. Wiem, że nie zdążę wszystkiego zrobić. Zatem robię to co jest konieczne. Nie siedzę już po nocach, żeby posprzątać w mieszkaniu. Nie prasuje rzeczy, nie piekę i nie gotuje kiedy dzieci śpią. Nauczyłam się odpoczywać. Zarządzam czasem w ten sposób, aby porze drzemki dzieci, usiąść sobie przy kawce z nogami do góry i delektować się chwilą spokoju. Posłuchać swoich własnych myśli.

Jak mi się to udaje? A właśnie tak. Jak obiad to z samego rana, kiedy dzieci są najbardziej wypoczęte i zajmują się sobą. Jak sprzątać to tylko wtedy kiedy mąż jest w domu i zajmuje się dziewczynami. Zdałam sobie sprawę z tego, że jeśli facetowi się nie pokaże palcem to sam rzadko zauważy. Mam nadzieję, że wiecie o co chodzi. Jeśli wszystkie obowiązki wykonałabym kiedy dzieci śpią, a mąż jest w pracy jaka byłaby jego rola w domu? Przecież wychowanie dzieci i opieka nad nimi jest moją pracą. Zawodem, który obecnie wykonuje. Dlatego jeśli on pracuje poza domem do 18, a ja w domu podczas jego nieobecności, to po pracy oboje mamy te same obowiązki. Uświadomiłam sobie, że bardzo ważne w życiu rodziny i nie tylko jest umiejętne oddelegowanie zadań. Kiedyś podziwiałam kobiety, które to robiły i myślałam, że ja też swoje obowiązki dziele. Ale tak naprawdę to dopiero przy drugim dziecku się tego nauczyłam.

Pamiętaj o SOBIE.

I fajne w tym wszystkim jest to, że nie mam takiego poczucia zaległości. Roboty nie przerobicie. A poświęcając sobie trochę czasu w dzień poczujecie się naprawdę lepiej i psychicznie i fizycznie. Oderwanie się od dziecięcego świata chociażby po to, aby popatrzeć w niebo i poleniuchować, sprawi, że macierzyństwo nabierze jeszcze bardziej kolorowych barw. Pamiętajcie, że wypoczęta mama to szczęśliwa mama i dziecko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *