Świat matki

4 rady jak nie poddać się i nie rezygnować po porodzie z karmienia piersią.

„No i dostawiamy do piersi”. Usłyszałam kiedy przenieśli mnie z porodówki na oddział położniczy.

Noc po wyczerpującym porodzie, zostawiona w sali z innymi nieznanymi matkami i taki tekst. A co jeśli nie wiem jak to zrobić, nie udaje mi się?

„Tak się Pani położy, a obok dziecko. Dostawiamy jak najczęściej”.

A co jeśli nigdy nie karmiłam? Wszystko mnie boli, nie wiem jak karmić od razu na leżąco. Chciałabym, żeby Pani Położna mi pomogła. A zanim spróbowałam przystawić dziecko, jej już nie było”

” Musi się Pani przestać denerwować”.

Tylko jak? Skoro ja tak bardzo chce karmić, a nie potrafię. Nie wychodzi mi to. Dziecko płacze, a ja nie umiem”.

„Dziecko jest głodne, może ja przyniosę mieszankę „.

Wolałabym Pani pomoc.

„Niech Pani próbuje.”

Właśnie najlepiej zostawić mnie samą bez pomocy z głodnym dzieckiem”.

Opowiem wam dziś jakie jest moje spojrzenie na to wszystko i na tą nagonkę na karmienie piersią.

Jeśli jesteś już ze mną chociaż trochę to wiesz, że karmienie piersią nie sprawiło mi problemu i nie obawiałam się tego. Pisałam o tym chociażby TUTAJ. http://zawodowokobieta.pl/czego-obawialam-sie-najbardziej-po-urodzeniu-dziecka/

Rodziłam dwa razy i dużo rzeczy mogłam zobaczyć podczas pobytu w szpitalu. Szczególnie jeśli chodzi o podejście personelu do uczących się karmienia mam.

Po pierwszym porodzie sala była obładowana na maxa i wszystkie mamy miały za sobą chociażby jeden poród. Natomiast drugi poród to już naprawdę luz. Porodówka pusta, rodziłam sama, a na oddziale położniczym byłyśmy w sali we dwie.

I o ile po pierwszym porodzie to ja byłam świeżynką w tych tematach i mogłam pytać innych mam z bagażem doświadczeń, tak po drugim porodzie sama starałam się nieść pomoc.

Nigdy nawet nie pomyślałabym, że karmienie piersią może być dla innych matek tak kłopotliwe i zaprzątające głowę.

I chyba własnie obserwacja po tym drugim porodzie dała mi powód do stworzenia tego wpisu.

Matka, która ze mą leżała w sali była po pierwszym porodzie. Nie wiedziała jak przystawić do piersi, czy dziecko wybudzać do karmienia, jakimi sposobami. Innymi słowy potrzebowała wsparcia i pomocy.

Położne ciągle się zmieniały i każda mówiła coś innego. Mętlik w głowie i nieudane próby powodowały, że widziałam jak jej nadzieja na karmienie piersią gaśnie w oczach.

„Nie mam pokarmu, nie potrafię, on nie umie chwycić, denerwuje się bo jest głodny, a ja nic nie mogę zrobić, nie chcę żeby on płakał, chyba dam mu mieszankę”. Usłyszałam.

I wiecie co, kiedy zostałyśmy z Nadią wypisane do domu, ta mama mimo tego że musiała zostać w szpitalu jeszcze dobry tydzień była szczęśliwa. Dlaczego? Bo jej się udało. Zaczęła bez jakichkolwiek problemów karmić.

Jak do tego doszło? Oto moje rady.

1. Nie bój się prosić o pomoc inne matki w sali.

Byłyśmy w sali tylko dwie. Nie sposób było ze sobą nie rozmawiać. I kiedy widziałam, jak ona się denerwuje, jak bardzo by chciała, a jej nie wychodzi, próbowałam własnym doświadczeniem jej pomóc. Zaproponowałam, że zobaczę czy dobrze dostawia, pomogłam dostawić do piersi w taki sposób żeby ułatwić mu chwycenie sutka, zaproponowałam podłożenie pod plecy oparcia, aby mogła się trochę odprężyć. Ale to i tak myślę, że kropla w morzu. Przecież nie mogłam stać przy niej za każdym razem. Sama tez musiała karmić. Myślę, że najważniejsze dla niej było to, że miała z kim porozmawiać o tym problemie i być może moje nagabywanie, żeby poszła do Położnych i poprosiła o pomoc.

2. Wykorzystaj pobyt w szpitalu i wiedzę położnych.

Wiele szczególnie młodych mam jak zauważyłam boi się lub wstydzi prosić o pomoc Położne. W tym przypadku, który opisuje nie było inaczej. Zrażona odburkiwaniem i nie miłymi komentarzami matka zniechęciła się do próśb o pomoc. A nie powinno tak być. Pobyt w szpitalu jest doskonałym momentem na wypytanie o wszystko co cie nurtuje. Pamiętam jak sama po pierwszym porodzie chowałam pampersa z kupką, żeby pokazać na obchodzie czy kupka ze śluzem jest normalna.

To Twój czas kiedy razem z dzieckiem jesteście pod fachową opieką. Wrócisz do domu wtedy będziesz mogła liczyć tylko na siebie. A może nawet będziesz żałowała, ze nie zapytałaś w szpitalu.

Zachęciłam zatem zrezygnowaną mamę, aby spróbowała jeszcze raz poprosić o pomoc jak nie tą tamą to inną Położną. I wiecie co kolejna Położna zrobiła? Poświęciła jej tyle czasu ile potrzebowała. Ze spokoje próbowała pomóc dostawić noworodka do piersi, a kiedy ten już za mocno się denerwował bo był bardzo głodny zaproponowała, że przyniesie gotową mieszankę, poda mu trochę żeby się uspokoił, a potem spróbują dostawić do piersi. Udało się. Chłopiec się najadł, a matka zasnęła. Co więcej Położna sama zaproponowała, że przypilnuje czasu i obudzi matkę za 3 godziny, żeby pomóc dostawić dziecko.

Jakże szczęśliwa była ta matka, że w końcu się udało. Ktoś się nią zainteresował. Nagle stała się pewniejsza i sama potrafiła zacząć zadawać pytania.

3. Poradnie laktacyjne

Istnieją na terenie całej Polski. Jeśli nie uda Ci się znaleźć pomocy w szpitalu, zastanów się czy nie warto skorzystać własnie z ich pomocy. Po to działają, by wspierać kobiety w rozwiązywaniu problemów z karmieniem piersią.

4. Uwierz w siebie.

To jest naprawdę potrzebne i ważne. Nie możesz się poddawać jeśli chcesz karmić i masz do tego predyspozycje, a przede wszystkim chęć. Nie obwiniaj się, że nie potrafisz. Nie myśl, że jesteś gorsza od innych, którym przyszło to z łatwością. Bądź silna i się nie poddawaj. Wiem, że zaraz po porodzie jest ciężko bo leżysz w szpitalu i myślisz sobie, że w domu byłabyś z mężem i miałby ci kto pomóc. Wszystko jest nowe, hormony tańczą i dokładają swoje do nastroju. Nastawienie jest kluczowe. Szczęśliwa mama, szczęśliwe dziecko.

Szkoda, że karmienia piersią nie można nauczyć się wcześniej, przed porodem. Nie chce nikogo namawiać czy zmuszać do tego by karmić piersią. To każdego indywidualna decyzja. Wiem jednak, że wsparcie i chęci naprawdę bardzo dużo dają. A przedstawiona przeze mnie sytuacja jest na to doskonałym przykładem.

Jeśli ten wpis był dla Ciebie przydatny, możesz się nim podzielić i udostępnić go innym. Będzie mi także miło jeśli polubisz mój profil na FB.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *